M jak Mun. Grzyby mun- ucho drzewa
- Tác Giả Ngô Đăng Quang
- Đăng ngày 15.10.09
W pierwszych słowach mojego wpisu informuję was uprzejmie, że książka, której fragmenty czytacie, nie została jeszcze wydana. Książka niewydana, ale napisana, łamana i pięknie prezentuje się w formacie PDF! Wszystko dzięki malarce Dorocie Podlaskiej, redaktorce Urszuli Gralińskiej i fotografowie Marcinowi Szulżyckiemu. Owszem, tekst wietnamsko-polski napisany był przez niejakiego, chudego literata Ngô Văn Tưởng'a. Czytelniku, wyłóż trochę pieniędzy na jej wydanie, a zostaniesz na zawsze nieśmiertelny. Wpisze się Cię do Historii. Przeciez spisane sa słowa i czyny! 
Grzyby mun- mộc nhĩ- ucho drzewa. Foto: Ngô Đăng Quang
Mộc nhĩ – ucho drzewa, suszone grzyby mun, pokrojone lub całe. Czy pokrojone czy całe po namoczeniu w ciepłej wodzie zwiększają kilkakrotnie swoją objętość. Całe po namoczeniu uzyskają pierwotny kształt i wielkość. Wyglądają wówczas jak uszna małżowina. Choć pozbawione grzybowych smaków i zapachów są jednym z podstawowych składników kuchni wietnamskiej i chińskiej. Często dodawane są do farszu, zup, smażonych dań mięsnych, z makaronem sojowym jako składnik chrupki. Cenione także za to, że nie rozgotowują się łatwo w trakcie gotowania.
Dawno temu, w ubiegłym wieku, jako pomocnik kucharza w restauracji wietnamskiej na warszawskiej Ochocie uczestniczyłem w szkoleniu sanitarnym, prowadzonym przez panią z dzielnicowej Stacji Kontroli i wystawiania mandatów. Specjalistka wygłosiła, że grzyby Mun mają lekką właściwość psychodeliczną czyli znajdują się one bardzo blisko grzybów halucynogennych. Skwitowałem tę wypowiedź, że trzeba powoli, ale jak najszybciej, przyzwyczajać do nich Polaków. Na szczęście pani od mandatów wystawianych z byle jakiego powodu była wspaniałomyślna i zaliczyła mi szkolenie. Jednak jej opinia była i jest dotąd odosobniona, nie spotkałem w literaturze fachowej takich opinii. Wszystkie wietnamskie źródła podają natomiast, że systematyczne spożywanie tych grzybów poprawia ogólną kondycję, poprawiają na przykład krążenie. W każdym razie konsumujący często i regularnie grzyby Mun Wietnamczycy bardzo rzadko chorują na chorobę wieńcową, zachowują młodzieńczą i szlachetną szczupłą sylwetkę do późnych lat swojego istnienia. Przykładem może być moja skromna osoba - chudy literat, choć (mając 176 cm wzrostu i 75 żywej wagi) uchodzę wśród swoich za wielkoluda…
Pewnego deszczowego wtorku, spacerując po ulicy Sokolej w Warszawie, wzdłuż nasypu kolejowego znalazłem gałązki z malutkimi grzybami Mun. Podskoczyłem z radości. Zarodki tych grzybów, pochodziły z pobliskich wietnamskich sklepów spożywczych, zagnieździły na drzewach polskich!

![]()

Dziko rosnące w Polsce grzyby mun. Zdjęcia zrobione w okolicy ul. Sokolej w Warszawie w dniu 15.10.2009- deszczowy dzień po ataku zimy jesienią. Foto: Ngô Đăng Quang
Jak się okazało, radość moja była przedwczesna. Po kilku latach od tamtej chwili nie udało mi się uzbierać z lasów polskich dostatecznej ilości grzybów Mun, choćby na jedną miseczkę zupy z makaronem sojowym! W przeciwieństwie do zarodków Homo Sapiens, zarodki Auricularia auricula-judae w zimnej i suchej Polsce nie znalazły dobrego gruntu do zapuszczenia korzeni….
*****
Copyright: Ngô Văn Tưởng, Dorota Podlaska, Marcin Szulzycki
