Od emigracji do integracji- historia nie całkiem osobista. Część III
Pierwszymi bohaterami historii Wietnamu były kobiety
Na przygotowawczym kursie języka polskiego w Hanoi, kiedy zobaczyliśmy zeszyt i hasło wspomniane na początku tego tekstu, niektórzy z nas próbowali wytłumaczyć naszej nauczycielce, że mamy powiedzenie po wietnamsku o zbliżonym sensie:- „Phi thương bất phú”(bez handlu nie ma bogactwa, bez handlu człowiek nie będzie bogaty).
Nie można tym wytłumaczyć powszechnego kojarzenia teraz Wietnamczyków w Polsce z drobnymi kupcami na bazach, niemniej faktem jest, że gdy trzeba było utrzymywać się samodzielnie po kilku latach studenckiego życia bez trosk, handel był najłatwiejszym sposobem zarobkowania.
 Handel to życie. Jak widać pod koniec lat 80. bywały gdzie indziej kolorowe jarmarki, a nie tam w stolicy Jarmark Europa. Ảnh: Ngô Đăng Quang |
| |
Jako stypendyści rządu PRL mieliśmy akademik za darmo, rolkę (albo nie) papieru toaletowego za darmo (raz w miesiącu przy wymianie pościeli). Ale przede wszystkim mieliśmy miesięczne stypendium w wysokości dwóch trzecich miesięcznego wynagrodzenia asystenta wykładowcy. Ostatnie moje stypendium studenckie, które otrzymałem w dniu 20.09.1990 r. wynosiło, w co trudno uwierzyć, 868.200 złotych! Studiować nie umierać! Komuno wróć! Nie wydawałem wszystkich pieniędzy z tego ostatniego stypendium. Po dziś dzień z tej sumy ciągle mam 200 zł. Zapewne przeznaczyłem to na czarną godzinę!
|
| Ostatnie moje studenckie stypendium 868.200 zł. Zostawiłem 200 zł na czarną godzinę. Ảnh: Ngô Đăng Quang |
Motywacji do pracy zarobkowej nigdy nam nie brakowało. Niektórzy z nas (zwłaszcza doktoranci) mieli już żonę i dzieci w Witenamie, a prawie wszyscy musieliśmy pomagać rodzinom: rodzicom, rodzeństwu, nawet dalszej rodzinie w Wietnamie. Takie były czasy i taka była mentalność. Studiujesz, bywasz zagranicę to twoim obowiązkiem jest pomagać wszystkim, którzy nie mają takie szczęścia co ty.
Jednak mi, biednemu studentowi ale panu, nie tak łatwo podjąć taką pracę kupca czy handlarza obwoźnego. Moim kolegom też nie było lżej. Poczucie wstydu, skrępowania, staczania na niewłaściwą drorogę kariery na długo towarzyszyło nam podczas wypadów na wiejskie, małomiasteczkowe bazary czy place targowe w mieście. Na pewno my studenci nie byliśmy najlepszymi kupcami i na pewno nie byliśmy pionierami, którzy podjęli trud handlowania na bazarze, na chodniku, na ulicy, w przejściu podziemnym- gdziekolwiek, byle tylko kręciła się dookoła duża liczba przechodniów i ludności rdzennych!
Pierwszymi Wietnamczykami, którzy łamali taką barierę psychologiczną, przezwyciężyli poczucie wstydu, aby stać w miejscach publicznych i sprzedawać bluzki haftowane, podomki, szlafroki i inne drobiazgi, były wietnamskie krawcowe, które przyjechały do Łodzi do pracy na zaproszenie prywatnego przedsiębiorcy.
Mało kto zaprzecza zasługi naszych dzielnych krawcowych w tworzeniu, zdobywaniu wolnego rynku handlu detalicznego w Polsce. Na licznych imprezach okolicznościowych np. z okazji okrągłej rocznicy pobytu w Polsce, czy środowiskowych typu Naszej Klasy, które jak dobrze jestem poinformowany, nie wiedzieć czemu często odbywają się w warszawskiej Oberży pod Czerwonym Wieprzem, ze ścian której Mark, Engels i Lenin patrzą na konsumentów dostojnym spojrzeniem i z dobrotliwym, ale nieco ironicznym uśmiechem, nasi rodacy rzewnie i nostalgicznie wspominają taki początek prawdziwego kapitalizmu polskiego i siłę przebicia naszych drobnych rodaczek w wolnorynkowej gospodarce w Polskiej Rzeczypospolitej już nie Ludowej.
CDN
*****
Tekst powstał na zamówienie Międzykulturowego Centrum Adaptacji Zawodowej przy Uniwersytecie Warszawskim. Został wydrukowany w ksiażce pod tytułem "Wietnamczycy w Polsce".
© Miedzykulturowe Centrum Adaptacji Zawodowej IW EQUAL, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytet Warszawski
Warszawa 2008
Część I: Początek społeczności wietnamskiej; nie całkiem trudny
Część II: Prawdziwy początek społeczności wietnamskiej w Polsce
Wszystkie wpisy po polsku można poczytać tutaj: www.danchimviet.com/blogs, jednak bardzo powoli ładuje się strona.