Prawdziwy początek społeczności Wietnamskiej w Polsce
- Tác Giả: Ngô Đăng Quang
- Đăng ngày 08.09.08
Od emigracji do integracji- historia nie całkiem osobista. Część II
Małżeństwa mieszane wietnamsko-polskie dały pewien początek społeczności wietnamskiej w Polsce. Zarobki Wietnamczyków, niezależnie od tego, jak było ciężkie życie i jakiego charakteru była wykonywana przez nich praca (fizyczna czy umysłowa) wystarczały, żeby sprostać podstawowym wymaganiom rodziny w realiach społeczno-kulturalnych tamtej Polski. Nieliczne mieszane małżeństwa wyemigrowały na Zachód. Możliwe, że tam ich praca przynosiła lepsze efekty. Większość została jednak w Polsce. Wpadali w rytm życia przeciętnej rodziny polskiej, z pewną tylko dozą egzotyczności. Dzieci ich były (i są) Polakami z krwi i kości, mało znają kulturę wietnamską i w ogóle nie posługują się językiem wietnamskim.
Małżeństwa wietnamsko-polskie dały początek wietnamskiej społeczności w Polsce. Ảnh: Ngô Đăng Quang
W drugiej połowy lat 80-tych ubiegłego wieku, wraz z rozwojem sytuacji polityczno- opozycyjnej w Polsce regulamin ustawiony przez odpowiednie organy ambasady wietnamskiej wobec studentów i absolwentów był mniej restrykcyjny. Lub i nie trzeba było przestrzegać go jak kiedyś. Można było wziąć urlop dziekański (bez ryzyka wyrzucenia z studiów przez władzę wietnamską), aby pracować, lub chociażby podróżować do innych krajów bratnich, tam gdzie niekiedy koledzy ze szkoły studiowali. (A podróż połączona z drobnym handlem międzynarodowym- choćby w strefie rublowej- nie była wyłącznie domeną turystów polskich!).
I wyniki w nauce nie były takie ważne, nie żądano już, aby studenci uzyskali tylko wyniki dobre albo bardzo dobre. Po studiach można było pozostać przez jakiś czas w Polsce; jeśli jakikolwiek zakład (wówczas tylko państwowy) zgodził się zatrudnić to absolwenci wietnamscy mogli podjąć pracę. Taka grupa inżynierów wietnamskich pracowała w stoczniach szczecińskich i Trójmiasta, na Śląsku w kopalniach. Oczywiście, w dalszym ciągu, jak dawniej ci, którzy uzyskali bardzo lub tylko dobre wyniki w nauce i na obronie pracy dyplomowej mogli pozostać na uczelni, aby pracować i napisać pracę doktorską.
W tych latach też została zawarta duża (największa stosunkowo do ogółu liczby Wietnamczyków obecnych w Polsce) liczba małżeństw polsko-wietnamskich.
W tych latach była też pewna, nieduża ale warta podkreślenia, grupa studentów wietnamskich, która przerywała studia z własnej woli lub z powodu wyrzucenia przez ambasadę wietnamską (niekoniecznie z powodu osiągania słabych wyników w nauce). Praca dorywcza lub drobny handel (spekulacyjny jak w tamtych czasach się mówiło) były dość powszechne wśród nich. I można powiedzieć, że stanowiła ona pierwszą grupą nielegalnych imigrantów wietnamskich, nieściganą ani przez władzę polską ani wietnamską. Wcześniej było to niemożliwe, władza wietnamska (w ambasadzie) własną siłą lub za pomocą władzy polskiej zmusiła ich do powrotu do kraju. (Prawie wszyscy z tej grupy zalegalizowali swój pobyt na początku lat 90-tych).
Pod koniec lat 80-tych nikt z studentów wietnamskich nie myślał o powrocie do kraju. W każdym razie osoby wyjeżdżające do Wietnamu po studiach z każdego roku akademickiego można było liczyć na palcach jednej ręki. (A na jednym roku akademickim przebywało wówczas około 40 studentów i aspirantów- doktorantów w całej Polsce).
W roku 1989, przyjechała do Polski, do Łodzi grupa około 150 krawcowych wietnamskich, do pracy w prywatnej firmie. I na przełomie dekady 80-90 legalnie przyjechała do Polski pewna grupa dziewcząt i chłopców wietnamskich na naukę zawodu pszczelarza. Warto o tych grupach wspomnieć min. z tego powodu, że dziewczyny z tych grup dały możliwości zawarcia małżeństw wietnamsko-wietnamskich i założenia rodzin wietnamskich w Polsce! Po prostu wcześniej przez dłuższy czas nie było studentek i panien wietnamskich w Polsce…(Studentki? Po co? Znowu wyjdą za mąż za Polaka!).
W tych latach przyjechała też do Polski legalnie grupa około 40 robotników:- konserwatorów, rekonstruktorów zabytków- udoskonalających swój fach w Lublinie. To oni zbudowali replikę Chùa Một Cột- Pagody na Jednym Palu- na dziedzińcu muzeum Azji i Pacyfiku na Solcu.
Prawie wszyscy tutaj wymienieni: studenci, doktoranci, krawcowe i robotnicy nie chcieli wrócić do Wietnamu. Czy można im się dziwić? Raczej nie, w Polsce i nie tylko, nastała właśnie Jesień Ludów, i Polacy, i my, Wietnamczycy w Polsce, mieliśmy wolność we wszystkim. Ściślej mówiąc, prawie we wszystkim… A to już bardzo dużo!
CDN
*****
Tekst powstał na zamówienie Międzykulturowego Centrum Adaptacji Zawodowej przy Uniwersytecie Warszawskim. Został wydrukowany w ksiażce pod tytułem "Wietnamczycy w Polsce".
© Miedzykulturowe Centrum Adaptacji Zawodowej IW EQUAL, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytet Warszawski
Warszawa 2008
Część I
Wszystkie wpisy po polsku można poczytać tutaj: www.danchimviet.com/blogs, jednak bardzo powoli ładuje się strona.
