Część I: Wprowadzenie
Część II: Tymczasowa praca, tymczasowy pobyt
Cudze chwalę
Czy tak samo się dzieje w Niemczech, w Czechach i na Słowacji? Nie sądzę, po zjednoczeniu Niemiec gastarbeiterzy wietnamscy dostali odpowiednią „kuroniówkę”, jeśli stracili pracę. Mogli i mogą pracować bez dodatkowych pozwoleń. Dostali dofinansowanie na przekwalifikowanie się zawodowe. Co najważniejsze, ponad 85% Wietnamczyków w Niemczech i Czechach ma legalny pobyt. Nie czują więc ryzyka deportacji po 5, 10 latach zamieszkania. Nie mają poczucia tymczasowości, tak jak Wietnamczycy w Polsce. Swoje życie wiążą z krajami pobytu, chętnie podejmują jakiekolwiek prace w tych krajach, aby można było spokojnie żyć. W Niemczech np., aby pracować jako kucharz w restauracji wietnamskiej nie trzeba przedkładać w urzędzie pracy świadectwa ukończenia kursu gastronomii. Poza tym czytelne przepisy (nie uznaniowość tak jak jest w Polsce) bardzo ułatwiają życie. Kilka lat temu, jeśli imigrant (imigrantka) wietnamski zarabiał co najmniej 1400 euro miesięcznie, mógł ściągnąć do Niemiec żonę, dzieci. W Berlinie moja znajoma, młoda rolniczka z mojej wsi, która prawie nie mówi po niemiecku, zatrudniła się w firmie sprzątającej, aby tylko móc sprowadzić dwóch małoletnich synów do siebie, do Niemiec. Ma teraz mały salonik pedicure i manicure i prowadzi już własny interes. Trzy lata temu przyjechały do niej dzieci, nauczyły się niemieckiego, chodzą do szkoły, mają znakomite wyniki w nauce.
 |
| Na początku swojego pobytu w USA Wietnamczycy wykonywali bardzo proste zawody niewymagające kwalifikacje. Salon kosmetyczne to ich pierwszy własny biznes. Na zdjęciu salon kosmetyczny w Berlinie nalezący do Wietnamki. Ảnh: Ngô Đăng Quang |
Legalność życia i pracy imigrantów w Czechach z kolei jest bardzo tania. Wystarczy np. kupić najtańsze ubezpieczenie zdrowotne.
Nie wiemy, ilu dokładnie Wietnamczyków mieszka w Polsce. Z pewnością liczba ta już przekracza kilkadziesiąt tysięcy, może 30, może 40. W każdym razie w takiej liczbie odzwierciadla się w jakiś sposób społeczeństwo wietnamskie w Wietnamie. Wystarczy stworzyć tym ludziom warunki, aby mogli na stałe żyć i legalnie pracować w Polsce, aby podejmowali wysiłek pracy w swoich zawodach. Nie stwarzajmy im więc poczucia tymczasowości!
Weźmiemy przykład USA. Po 1975 roku Stany Zjednoczone masowo przyjmowały uchodźców z Wietnamu. Wietnamczycy przyjeżdżając do USA wiedzieli, że muszą związać nowe życie z tym krajem, że będą tam żyć na stałe. Nie można mówić w tym przypadku o tymczasowości. Czy dostawali od rządu USA pomoc, jaką chcieliby dostawać? Nie całkiem. Po roku lub niekiedy już po pół roku adaptacji i jako takim opanowaniu języka angielskiego, musieli radzić sobie sami. Podejmowali najprostsze prace i zawody np. na liniach montażowych urządzeń elektronicznych, czy samochodowych nie wymagających wysokich kwalifikacji. Wielu generałów, oficerów dawnej Republiki Wietnamu Południowego pracowało przy zlewozmywaku. To nie są tylko lekceważące hasła propagandowej prasy komunistycznej, ale fakty potwierdzone przez samych uchodźców wietnamskich. Pracowali w firmach sprzątających miasta lub sami zbierali śmieci i zajmowali się ich utylizowaniem bardzo prostą metodą. Niektórzy pracowali jako rybacy. Byli tak pilni i pracowici – wychodzili w morze na połowy dzień w dzień, noc w noc – że miejscowi rybacy zaczęli obawiać się konkurencji i protestować. Władza musiała interweniować i wyjaśniać obydwu stronom, dlaczego tak się dzieje, skąd ten konflikt. Część z tych rybaków ucierpiała potem bardzo w skutek huraganu Katrina. Byli to często starsi ludzie, którzy zajmowali się rybołówstwem jeszcze w Wietnamie i ze względu na wiek i dużą ilość pracy nie nauczyli się dobrze angielskiego. Wielu nie zrozumiało ostrzeżenia o zbliżającym się zagrożeniu...
Wszyscy uchodźcy wietnamscy w USA byli zdeterminowani, aby podjąć jakąkolwiek pracę. Wykonując na samym początku pobytu prace niewymagające wysokich kwalifikacji czy wykształcenia, nauczyli się powoli nowych zawodów, zdobywali nowe umiejętności i wyższe wykształcenie. Później wielu zmieniło zawód i pracę, na wymagającą wyższych kwalifikacji, wyższego wykształcenia, ale i lepiej płatną. Inni zaczęli myśleć o własnym, niewymagającym dużego kapitału początkowego interesie, takim jak zakład fryzjerski, salon piękności lub choćby stolik manicure, pedicure! Na pewno nie mogli pozwolić sobie na bycie bezrobotnymi, bo bardzo chcieli zmienić swoją dolę, aby ich dzieci miały lepsze życie.
Tak też się stało. Trzydzieści parę lat minęło, Wietnamczycy są obecni we wszystkich prestiżowych zawodach w Ameryce – w administracji lokalnej, stanowej i federalnej, w polityce. Są wśród tej młodej przecież społeczności imigracyjnej pisarze i poeci piszący po angielsku. Jeden z nich ma już dwa tytuły wydane w Polsce.*
Little Saigon – stolica wietnamskich uchodźców – miasto tętniące życiem, kultywujące tradycje i język wietnamski w słonecznej Kalifornii wzięło swój początek od małego odcinka Bolsa Avenue, przy której znajdowało się kilka wietnamskich sklepów i lokali usługowych i którą sami sami Wietnamczycy nazwali phố Sài Gòn (ulica Sajgonu).
 |
| Siedziba wietnamskiego dziennika Người Việt w Kalifornii. Ảnh: Album cá nhân |
Czy w Polsce Wietnamczycy będą mogli i chcieli pracować we wszystkich zawodach jak Wietnamczycy w Niemczech, w Czechach, w USA? Na pewnie tak. Ale jednym z podstawowych warunków takiego stanu rzeczy jest, żeby nie musieli martwić się o legalność swojego pobytu, dziś i jutro. Żeby mogli być legalnymi mieszkańcami tego kraju.
*****
*Kien Nguyen: Gobelin. Wyd. Albatros 2004 r. oraz Misjonarz. Wyd. Albatros 2007 r.
Tekst został wydrukowany w ksiażce pod tytułem "Wietnamczycy w Polsce".
© Miedzykulturowe Centrum Adaptacji Zawodowej IW EQUAL, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytet Warszawski
Warszawa 2008
Wszystkie wcześniejsze wpisy blogu można tutaj poczytać