Jarmark Europa na przeciwko Pałacu Prezydenta. "Prosto, za garnizaturami w prawo"- wystawa Doroty Podlaskiej w galerii Kordegarda, Krakowskie Przedmieście 15/17. Ảnh: Ngô Đăng Quang

Poczytaj pierwszą część

Czy zatem na bazarze Stadion czuję się jak ryba w wodzie? Nie, a to z powodu wyróżniania się, bycia innym! Niejeden Stadion Legend na mój temat niemal nie wytrącił mnie z równowagi! Z jednej strony Wietnamczycy pracujący na Stadionie mają poczucie niższości. Muszą zarobić na chleb, pardon, na ryż tak daleko od ojczystego kraju. A zdemoralizowani bandyci, nierzadko w mundurach, nękają ich bez powodu i ograbiają im z ciężko zarobionych pieniędzy. Więc płacą, płaczą, złoszczą się i przeklinają: co za nędzne psy! Z drugiej strony , działa tu mechanizm obronny. Harujemy ciężko, od rano do nocy, ale jesteśmy panami własnego losu. Zaoszczędzimy i będziemy jeździli luksusowymi autami, najlepiej terenowymi audi lub lewusami, zamieszkamy w drogich apartamentach na zamkniętym osiedlu Marina albo w willach w Raszynie. Kompleks niższości idzie w parze z poczuciem wyższości. To zjawisko jest typowe i charakterystyczne dla mniejszej społeczności znajdującej się wewnątrz większej. Jest to typowe dla społeczności imigranckiej. Zresztą, czy taka mieszanka jest nam wszystkim rzeczywiście obca? Świadomy poczucia wyższości moich rodaków na bazarze Stadion i w różnych centralach handlowych pod Warszawą, czuję się zakompleksiony, chodząc wśród swoich. Z dyplomem polskiej uczelni w kieszeni, mając za sobą długoletni pobyt w Polsce, zajmuję się tylko handlem na bazarze. Ba, moje szczęki znalazły się w nie tak atrakcyjnym miejscu, jak mógłbym oczekiwać. Czyż to nie powód do wstydu i kompleksów? A tak chciałem twardo stąpać po ubitej ziemi Stadionu Dziesięciolecia!

 
 Maść Prosperity- Smarujesz, jedziesz! Ảnh: Ngô Đăng Quang


Stadion, zbudowany po wojnie na gruzach Warszawy, u schyłku swojego istnienia był miejscem oswajania z innymi kulturami, obyczajami, narodami- z innością. Stał się namacalną globalną wioską! Z tego wspólnego handlowania, z współistnienia w jednym miejscu można wyciągnąć wyraźny wniosek: wszelkie normy mają charakter umowny. Była norma o krzywiźnie bananów sprzedawanych na rynku Unii Europejskiej. Była norma o wielkości mierzonych milimetrach owoców kiwi. Jaka norma sanitarna obowiązuje przy produkcji zakopiańskiej serów owczych? A inne normy jakości? Tu, na bazarze obowiązuje cicha umowa jakościowa pomiędzy sprzedawcą a kupującym: jaka cena, taka jakość; jaka cena, taka gwarancja. Tu nie kupujesz kota w worku! Czy w budkach z jedzeniem obowiązuje jakakolwiek norma sanitarna? Wszystko widać, gdy jesteś głodny i jak chcesz próbować, kupujesz i jesz. Jeśli ci nie smakuje, zostaw, tu nie obowiązuje dworska etykieta!

 
Cudowna maść, której brak. Ảnh: Ngô Đăng Quang


Normy obowiązujące gdzie indziej na bazarze zostają przełamane. A przełamywanie norm, etykiet i barier nie jest przecież obce ludziom sztuki i kultury. Dlatego istnieje pewna grupa dziennikarzy, artystów i pisarzy, którzy przychodzą tu w weekendy na przysmaki wietnamskie, podane w obskurnych, brudnych pomieszczeniach zwanych barami. Aleja z Barami, tak jak Aleja przy Torach to adres znany jest nie tylko urzędnikom wydziału do spraw cudzoziemców, ale i także artystom, grafikom, kuratorom wystaw, filmowcom i producentom spektakli. Odrobina egzotyki azjatyckiej czy nie obowiązujące spotkanie towarzyskie co tydzień? Jedno pewne: i klienci egzotycznych sprzedawców i artyści konsumujący na własne ryzyko nieznane potrawy są już oswojeni z przełamywaniem norm i reguł. Są oswojeni z innością. I bardzo dobrze. Człowiek żyje w nieustannie zmieniającym się świecie i przyrodzie. Ciągle musi oswajać się z nowopowstającym przedmiotem, nowymi zjawiskami. Co więcej, rzecz dobrze znana jednemu, znajoma, może być zupełnie nowa dla drugiego. Warszawa jest obca nie tylko Wietnamczykom, ale także malarce Dorocie Podlaskiej, przybyłej z Bydgoszczy.

Pierwszy raz spotkałem Dorotę na seansie w wietnamskim dyskusyjnym klubie filmowym, powstałym po pierwszym festiwalu filmów wietnamskich. Potem ona sama odkryła, że w wietnamskich sklepach spożywczych można dostać gąsienice jedwabników- zrobienie użytku z tego odkrycia było już tylko kwestią czasu. Czekoladki z gąsienicami jedwabników na wystawie w Toruniu to nie było działanie wymierzone w Wietnamczyków. Ten „Smak Zwątpienia” był adresowany do producentów tych słodkości, którzy twierdzą bezkarnie, że są one afrodyzjakami, poprawiają potencję! Cudowny chwyt reklamowy! Według Polskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej w 2007 r. 2 mln 600 tys. Polaków cierpiało na zaburzenia potencji. Co gorzej, znaczna część mężczyzn wcale do tego nie przyznają a ta liczba stale wzrasta. Dieta bogata w warzywa i zioła wietnamskie jest zasadniczym lekiem na tę dolegliwość i nadzieją milionów Polaków. Ja to wiem.

 
 Kupcie mości panowie, maść Prosperity. Ảnh Ngô Đăng Quang


Kilka dni temu Dorota przeszła kolejny etap oswajania się- z nowym zawodem polskiej sprzedawczyni wśród Wietnamczyków i innych jej obcych kupców na bazarze. Zbudowała sobie wózek, taki sam jak wózki Wietnamek, Ukrainek, Polek handlujących herbatą, zupami błyskawicznymi, ciastkami. Pchała wózek po bazarze i usiłowała sprzedawać lekarstwo na tęsknotę, medykamenty na radość życia. Próbowała sprzedawać marzenia. Czyż nie jest to akt ogromnej odwagi i desperackiej nadziei? Może komuś te marzenia się spełnią? Może mała tęsknota uwięziona w małej, brązowej buteleczce się ulotni? Może uda się jej wyleczyć nas wszystkich z małych i dużych tęsknot, tkwiących w nas nie wiadomo od kiedy? Może uda się jej uleczyć nas z kompleksów niższości? Z pychy i poczucia wyższości nad naszymi pobratymcami i wszystkimi innymi istotami, nam bliskimi lub dalekimi? Wierzę w to. Wierzę, że sztuka jest sprawiedliwa i tolerancyjna. Wierzę w moc terapeutyczną sztuki, tak jak wierzę w moc terapeutyczną pisania. Bowiem o ile stadion sportowy i dworzec autobusowy są w Warszawie pojęciami abstrakcyjnymi, o tyle sztuka Doroty Podlaskiej wcale nie jest abstrakcyjna! To sztuka terapii i oswajania się. Oswajania się z innością i ze sobą. Oswajania się z brzydotą i pięknem.

 
 Tonik wzmacniający. Ảnh: Ngô Đăng Quang

*****
Tekst został napisany na zamówienie Zachęty Narodowej Galerii Sztuki
*****
© Zachęta Narodowa Galeria Sztuki