Danchimviet - http://danchimviet.com
Sztuka terapii
http://danchimviet.com/articles/979/1/Sztuka-terapii/Page1.html
Ngô Văn Tưởng

 
Tác Giả Ngô Văn Tưởng
Đăng/Published on 25.03.09
 
Czy to coś dziwnego albo wstydliwego, że polska wielokulturowość odradza się na terenie bazaru Stadionu Dziesieciolecia? Wcale nie, ma to więcej wspólnego z Sukiennicami w Krakowie i z Rynkiem Starego Miasta w Warszawie, niż by się wydawało na pierwszy rzut oka.

Na początku grudnia zeszłego roku zostałem wezwany do jednej z komend policji na Pradze. Nieletni Wietnamczyk był podejrzany o udział w bójce z Afrykańczykiem na terenie bazaru niedaleko Stadionu Dziesięciolecia. Kilkunastu Wietnamczyków otoczyło Afrykańczyka i biło go. Byłem tłumaczem i tyle z oficjalnych źródeł się dowiedziałem. Prywatne śledztwo prowadzone przy pomocy znajomych dało pełniejszy obraz. W okolicy dworca autobusowego PKS Stadion Afrykańczycy kręcą się wśród stoisk Wietnamczyków. Oferują obuwie, skarpety i ubrania sportowe podrobionych marek. Większość towarów trzymają w samochodach i magazynach. Ze sobą na rękach mają tylko po kilka sztuk. Niekiedy ścigani przez Policję podrzucają towar pod nogi Wietnamczykom na tymczasowe przechowywanie. Zdarza się więc niejedna sprzeczka, międzynarodowa i międzyrasowa! Pobity Nigeryjczyk, z pomocą żony- Polki przyprowadził policjantów na bazar. Kilku Wietnamczyków - w tym nasz młody podejrzany i jego ojciec- zostało rozpoznanych i wskazanych palcem (ba, skazanych!) przez polsko-afrykańskie małżeństwo.

Tak więc bracie, poszukaj sprawiedliwości w polskiej policji i w sądach. Nie mam uprawnień adwokackich i nikt mi nie płaci za sprawiedliwość, więc nie mam zamiaru ci pomóc. Radź sobie sam! Takie jest życie i tak jest w życiu. Może w sztuce jest inaczej? Może sztuka jest sprawiedliwa? W każdym razie życie takie nie jest! Nieposiadający dokumentu tożsamości ojciec został w areszcie, syn, uprawniony do pobytu na obszarze Schengen, jest na wolności. Nie przyznał się do udziału w bójce. Twierdzi, że był tylko przypadkowym obserwatorem. Był w nieodpowiednim miejscu i nieodpowiednim czasie. Na wolność czeka na rozprawę sądową. Jak się okazało, i bójka, i wielokulturowość niejedno ma oblicze! Oto smaczny kąsek dla nacjonalistów i przeciwników wieloetnicznego narodu polskiego z wielonarodowym bazarem na Stadionie Dziesięciolecia. Będą mogli powiedzieć, że to niebezpieczne miejsce, pełne bandytów i ciemnych typów. Że rozbrzmiewający gwar niesłowiańskich i słowiańskich narzeczy Stadion to jeszcze nie obszar wielokulturowości. Nie każdy potrafi znaleźć tam pierwiastki wspólne, uniwersalne, wspólne dla wszystkich kultur i mieszkańców planety. Opisy Jarmarku Europa jako siedliska przestępczości często można znaleźć w prasie polskiej- to jeden z najbardziej wyświechtanych chwytów stosowanych przez dziennikarzy.

 
  Bracie, poszukaj sprawiedliwości w polskiej policji i w sądach. Ảnh: Ngô Đăng Quang


Ale gdzie, jeśli nie na Stadionie można zobaczyć tylu przedstawicieli ludności świata, a nie tylko monotonnie słowiańskie oblicze? Gdzie Hindus prosi Wietnamczyka o popilnowanie interesu, a ten częstuje Murzyna kurczakiem w cieście kokosowym? Czy to coś dziwnego albo wstydliwego, że polska wielokulturowość odradza się na terenie bazaru? Wcale nie, to ma to więcej wspólnego z Sukiennicami w Krakowie i z Rynkiem Starego Miasta w Warszawie, niż by się wydawało na pierwszy rzut oka. Początki życia miejskiego miały miejsce na placu targowym od dawien dawna. Po upadku komunizmu i PRL-u narodziny Polski wielokulturowej miały miejsce właśnie tu, na Stadionie Dziesięciolecia!

Afrykanie, tak jak Hindusi, Czeczeńcy i inni przed zamknięciem Stadionu Dziesięciolecia pracowali na jego koronie. Sprzedawali dżinsy, obuwie sportowe, kurtki, bluzki i to co dało- jak wszyscy inni kupcy. Niżej, na błoniach i w okolicy Stadionu aż do ulicy Zamoyskiego skupiała się większość kupców wietnamskich. Znienacka w ten sposób powstało miasteczko wietnamskie, oddalone tylko o trzy minuty jazdy pociągiem od Śródmieścia. Wietnamczycy mają tam swoich fryzjerów, krawców, kawiarnię internetową, bary gastronomiczne. I swoje ulicy i place: Đường tàu mùa xuân (Wiosenną Drogę Kolejową), Đuôi máy bay (Ogon Samolotu), Tam giác vàng (Złoty Trójkąt) a i Nhà Trắng (Biały Dom!). Któż by nie chciał tam pracować? Uczestnicząc jako tłumacz w przesłuchaniu swoich rodaków w urzędzie wojewódzkim (w procesie abolicyjnej legalizacji ich pobytów), uświadomiłem sobie, jak uprościłem sobie życie, tłumacząc „Đường tàu mùa xuân” na polski jako „Aleja Przy Torach”. Przecież jest to „Droga Kolejowa Wiosną”- tytuł sławetnej piosenki rewolucyjnej z czasów wojny amerykańskiej o jedynej linii kolejowej, łączącej Północ z Południem! Zupełnie jak metro i Wisła warszawska: na prawo most, na lewo most. Natchnienie wietnamskiego kompozytora znalazło epilog w tym egzotycznym miejscu - z wietnamskiego punktu widzenia- stacji PKP Warszawa Stadion!

 
 Na koronie Stadionu Dziesięciolecia. Ảnh: album cá nhân của tác giả


Euro 2012 był pięknym pretekstem i bezpośrednim powodem likwidacji tego, największego bazaru, zwanego dumnie Jarmarkiem Europa. Wieloletnie narzekania na jego obecność i długa walka kolejnych włodarzy stolicy o jego likwidację zostały zakończone jednym ogłoszeniem UEFA. Agonia Jarmarku Europa a zarazem Stadionu Dziesięciolecia trwała jeszcze jeden rok, ale w końcu kolorowe bractwo kupców musiało się wyprowadzić i osiąść na błoniach obok kupców wietnamskich, dotychczas kiszących się w własnym sosie. Pozajmowali miejsca wolne, byle jakie, byle gdzie. Dworzec PKS Stadion i okolice stają się tak tłoczne, że słowo „dworzec autobusowe” stało się tak abstrakcyjne i absurdalne jak poprzednio „stadion sportowy”! Na tej przeprowadzce Afrykańczycy wyszli najgorzej- nie mają stałych stanowisk pracy. A że nie wszyscy z nich potrafią kopać piłkę mamy i Stadion i Dworzec taki, jaki mamy: ciasny, obskurny, ale kolorowy!

 
 Kolorowy stadion sportowy. Ảnh: Ngô Đăng Quang


Jednak są i tacy, którzy polubili bazar Stadion, zwłaszcza teraz, kiedy to siedlisko wszelakiej inności ma zniknąć z mapy stolicy. Ekscentryczność czy „elitarne” upodobanie? Ale gdzie, jeśli nie na Stadionie kolorowi mieszkańcy świata czują się jak u siebie w domu? Ba, w swoim własnym domu, czyli we własnym mieszkaniu M-2 na Czerniakowie nie czuję się tak dobrze jak na Stadionie. Bo czy mogę czuć się dobrze, jeśli w windzie ciągle nie odpowiadają na moje „Dzień Dobry”? Jak długo mogę się głupio uśmiechać kiedy sąsiadka udaje hrabinę i mnie- azjatę, więc cudzoziemca – traktuje przez „ty“? Czy po 25 latach życia na tej ziemi, Polskiej Ziemi, ciągle jestem obcy i gorszy?

Gdzie, jeśli nie na bazarze Stadion dostaję rau ngót- słodkie liści krzewu Sauropus Androgynus- na zupę krabową? A gdzie indziej dostanę świeże zielone warzywo rau muống- Ipomoea Aquatica? Nazwy warzyw wietnamskich wymienione tu nie przypadkiem. W jadłospisie Wietnamczyków nie sposób pominąć warzyw i ziół aromatycznych. To z nich pochodzi prawdziwy, piękny smak i zapach wietnamskiej zupy warzywnej i kolorowy, pachnący posiłek wietnamski. Dwadzieścia kilka lat temu, w czasie studiów na polskich uczelniach bardzo nam ich brakowało. Z tęsknoty do nich zbieraliśmy i gotowaliśmy dziko rosnące szarłaty. I mieliśmy znajomy smak, zapach i kolor jedzenia. Smak, zapach tęsknoty i nostalgii! Teraz, kiedy społeczność wietnamska jest dość liczna, na Stadionie za parę złotych można dostać świeże, młode amaranty zielone, czerwone i trójkolorowe, prosto z Wietnamu! Na Stadionie kupuję też pastę krewetkową, pogardzaną przez Polaków, a tak charakterystyczną dla mojej rodzinnej wsi, miejscowości nad morzem.

Część druga 

© Zachęta Narodowa Galeria Sztuki


*****
CDN
*****