Có thể nói tại thủ đô Ba Lan Tết nguyên đán Kỷ Sửu năm nay được…mùa! Ngay từ tối thứ sáu ngày 23 tháng 1, tức mới 28 tết, tại câu lạc bộ văn hóa Chlodna 25 nằm trên phố Chlodna, Joanna Warsza cùng bạn bè tổ chức một buổi giao thừa vui nhộn, có ca nhạc, hòa nhạc DJ VIệt Nam đặc biệt, kết hợp với giới thiệu cuốn sách song ngữ (tiếng Ba Lan, tiếng Anh) về sân vận động. Và cũng không thể thiếu các phim tài liệu về cộng đồng Việt Nam nói riêng và chợ trời SVD nói chung.
Đúng chiều ba mươi tại nhà văn hóa quận Praga và câu lạc bộ Saturator một giao thừa thực thụ đón Tết Kỷ Sửu sẽ diễn ra trên ba tầng lầu của CLB đặc biệt này. Thay cho pháo nổ rung trời, những ngọn đèn lồng sẽ được thả lên bầu trời cùng với những ước vọng hạnh phúc cho mỗi con người trên trái đất. Những bí ẩn của năm con Trâu cũng như những ước vọng năm mới sẽ được diễn viên truyền thanh, truyền hình Daniel Kondraciuk thực hiện. Hy vọng rằng giọng đọc nổi tiếng và ngọt ngào của anh sẽ để lại một dấu ấn sâu đậm trong lòng những người tham dự đón xuân.
Poniższy tekst, napisany na zamówienie Jakuba Nguyen Duc- jeden z organizatorów Sylwestra Kỷ Sửu- zostanie odczytany przez aktora Daniela Kondraciuka w trakcie opuszczania lampionów. I noworoczne życzenia z pomocą latających lampionów pofruną w świat.
 |
| Chłopcy do zadań specjalnych- Chăn trâu. Ảnh: Jakub Królikowski |
Jakub Królikowski, jeden z organizatorów dzisiejszego, wietnamskiego Sylwestra był kilka tygodni temu w Wietnamie i w Laosie. Zrobił tam różne zdjęcia, jak na cyfrową epokę przystaje, aparatem cyfrowym. Część z nich wysyłał nam- znajomym ze Stadionu na bieżąco, jak na dobę Internetu przystaje, na adres emailowy. A część po powrocie do Polski, umieścił w na stronie internetowej i zaprosił wszystkich do obejrzenia. I jedno z tych zdjęć przykuło mi szczególną uwagę: nagi chłopiec siedzący na grzbiecie bawołu, pozuje z gracją i radością. Jego bawół- zdaje się- też pozuje, świadomy tego, że jest obfotografowany przez obcego! Patrzyłem długo na to zdjęcie i wzdychałem, ze zdumienia i z tęsknoty: przecież ten chłopiec to ja!
Ale teraz mamy XXI wiek, mało kto wierzy w teleportację w przestrzeni, i co najważniejsze, w czasie. Więc poprawiam sam siebie: to mógłbym być ja, tyle że 40 lat temu!
Zdjęcie to, zrobione może zbiegiem okoliczności, może świadomie, może to przeznaczenie, ale świetnie nadaje się do dzisiejszego wieczoru. Miesiąc nie mija od Nowego Roku 2009 a znowu bawimy się na Sylwestrze, znowu mamy Nowy Rok, tyle że Rok Bawołu- Kỷ Sửu. I znowu mamy Święta, tym razem Święta Tet, Święta Wiosny. Są to święta ruchome, to znaczy ruchome według kalendarza słonecznego a stałe według kalendarza księżycowego! Proste?, bardzo proste, kiedy Wschód dostosuje do Zachodu, tak jak Księżyc zbliża się do Słońca próbując do niego dostosować! W każdym razie, dużo prostsze niż niedostosowanie się! Amen!
Niezależnego od tego wszystkiego mamy teraz Tết Kỷ Sửu, Nowy Rok, Rok Bawołu. Dlaczego Bawołu, spytacie się? Otóż odpowiem, że nie wiem. Wietnamczycy, a szerzej ludzie Wschodu, to w znacznej mierze lud uprawiający ziemię, to chłopi, którzy otaczali i otaczają zwierzęta czcią i wielką miłością. Nadali roku lunarnemu nazwę jednego z 12 zwierząt- Tí- Szczur, Sửu- Bawół, Dần- Tygrys, Mão- Kot, Thìn- Smok, Tỵ- Wąż, Ngọ- Koń, Mùi- Kozioł, Thân- Małpa, Dậu- Kogut, Tuất- Pies, Hợi- Świnia. Pod względem piśmiennictwa i językoznawstwa to są Chi (ci). A zwierzęta, jak powszechnie wiadomo, są podobne do człowieka (albo odwrotnie!), więc nasi przodkowie przypisywali do nich 10 przymiotników określających cechy, których tu nie wymienię …ze względu na trudności językowe! (Giáp, Ất, Bính, Đinh, Mậu, Kỷ, Canh, Tân, Nhâm, Quý!). Ty wredna małpo, nie!, w życiu bym nie powiedział do mojej rodaczki, koleżanki, noszącej różową bluzkę i udzielającej wywiady polskim mediom przed Belwederem! A nieraz słyszałem: małpa w czerwonym…
I moi drodzy, nie dam głowę za te wyjaśnienia. - Cwany Smok, ktoś z was powie, bowiem urodziłem się w Roku Smoka-. Trudno, nie zaprzeczam, ale jedno jeszcze wam powiem: za pomocą tych 10 znaków zwanych Can’ami (kan) oraz 12 znaków będących nazwami zwierząt zwanych Chi’ami (Ci) Wietnamczycy i Chińczycy oznaczali godziny, daty, miesiące i lata w sposób jednoznaczny na okres 60 lat! A jeśli nadawali każdemu okresu 60 lat własną nazwę, do tego niezależnie od czasu zawsze panowała, lub panuje nam miłościwie jakaś dynastia, król, cesarz, albo nie daj boże jakiś prezydent, to cała historia jest opisana bez cyfr!
Tak czy siak, moi drodzy, w ten sposób w 60. urodziny każdy człowiek wraca do swojego roku narodzenia, roku tego samego znaku Chi i tego samego znaku Can, czyli nazwa roku 60 urodzin jest taka sama jak nazwa roku narodzin. Po 60 latach każdy (i każda) ma prawo czuć się maleńkim chłopcem lub dziewczynką. Czy tak naprawdę nam wszystkim obce to poczucie? Odpowiadajcie się sami kiedy nadarza się taka okazja…Dlaczego akurat 60? Czy tak trudno do zrozumienia? Stanowczo nie, 60 to najmniejsza wspólna wielokrotność dziesiątki i… tuzina, powszechnie znanych liczb w każdej kulturze, z dodatkowym słowem na dwanaście na czele! Następna taka okazja nadarzy się dopiero w 120. urodziny, ale to już luksus dany tylko nielicznym wybrańcom! Nie myślicie, że Bóg, albo jak w wierze wietnamskiej- Niebios, dzieli (zdrowie) ludziom po równo! Na to trzeba zasłużyć!
A jeśli mowa o zdrowiu to Wietnamczycy nie mówią o końskim lecz bawolim zdrowiu. Nic dziwnego, bawół jest silnym zwierzęciem, przez wieki był zwierzęciem pociągowym, służył do wszelakich ciężkich prac na polu ryżowym. I bawół znosił to cierpliwie, pokornie i z dostojną łagodnością! „Bawół jest najcenniejszym majątkiem, podstawą każdego gospodarstwa” - „con trâu là đầu cơ nghiệp”- głosi powiedzenie ludowe. Chłopi wietnamscy doceniają oddanie bawołów w służbie ludzi, dlatego otaczają ich szacunkiem i szczególną opieką. W ludowym dwuwierszu składającym z dwóch zdań na 6 i 8 sylab:
Tậu trâu, lấy vợ, làm nhà
Trong ba việc ấy ắt là khó thay
wymieniane są trzy najtrudniejsze rzeczy do dokonania przez mężczyznę w życiu: nabycie bawołu, ożenienie się i budowa domu! Czy macie inne zdanie? Ja zgadzam się absolutnie z tym zdaniem. I dlatego jestem spokojny i pogodzony z tym, że dokonanie tych dzieł życiowych mnie idzie tak ślamazarnie. Choć, jedno mi przyszło dość łatwo i szybko. W wieku czterech lat miałem już swojego bawoła!
Tak, tak, kochani, tak jak chłopiec na zdjęciu Kuby, ja parędziesiąt lat temu tak też siedziałem na grzbiecie swojego bawołu, jak prawdziwy jeździec z Dzikiego Wschodu! Ja go pasowałem. Na zdjęciu Kuby jest jeszcze jeden chłopiec, też nagusieńki i do tej pory nieopisany przeze mnie. Otóż jak mówimy po polsku: po prostu jest on kolegą z pracy głównego naszego bohatera! Ja też miałem takich kolegów 40 lat temu. I tak jak panowie w garniturach w pracy w wysokich wieżowcach na lewym brzegu Wisły, w czasie pracy bawiłem się znakomicie z tymi, swoimi kolegami! Jednego z nich spotkałem parę miesięcy temu w Berlinie Zachodnim. Przy Turmstrasse on pieczołowicie robił manicure i tipsy Niemkom, Turczynkom i… Polkom. W lokalu –jakbyśmy powiedzieli dumnie- Studiu Pazknoci! A ja kilkaset kilometrów dalej, przy ul. Zielenieckiej stojąc w mrozie handlowałem majtkami i stanikami. W lokalu- och!, bym nie wymieniał nazwy- może będzie z niego jeszcze Stadion Narodowy! Kojarząc momentalnie te nasze codzienne czynności zadałem sobie w duchu pytanie: czy jesteśmy tu, w Europie, za karę? Patrząc na to jak tłumnie przyszliście na ten wieczór, jak z uwagą słuchacie mych słów i za chwilę wejdziecie do środka, bawicie się do szaleństwa i w szampańskim nastroju, to odpowiadam sobie: nie, nie jestem tu za karę!
 |
| Studio pazknoci. Czy jestem tu za karę? Ảnh: Ngô Đăng Quang |
Dziś, tu i teraz, mamy Sylwestra. A w Wietnamie wieczór ten, szczególny, przypomina Wigilię: rodzinna, ciepła atmosfera, pełna nadziei o nadejście nowego czasu, lepszego i pełnego radości i szczęścia. A jutro, w Nowy Rok, dzieci i starsze osoby w rodzinie są obdarowane specjalnymi prezentami i życzeniami. Więc w tym dniu, choć nie tylko, w społeczeństwie wietnamskim pełnym hierarchii wystarczy zestarzeć (godnie) albo nie wyrosnąć aż zanadto, aby być otoczonym wielkim szacunkiem i tkliwością No cóż tylko my, młodzi i w średnim wieku, jesteśmy poszkodowani! Ale czyż nie jest to kolej rzeczy w tym życiu? Czyż nie jest to przypomnienie o naszym obowiązku otoczyć dzieci i starsze osoby specjalną troską? Przypomnienie, abyśmy troszczyli o ich zdrowia i właściwy rozwój lub odpoczynek? Czyż nie jest to nasze życzenie, aby zawsze towarzyszyli nam przez całe życie? I za chwilę, puszczając czerwone lampiony w niebo wysyłamy specjalne życzenia do Niebiosa, aby obdarzył naszych rodziców, naszych dziadków zdrowiem, aby mogli cieszyć się życiem, aby mogli podzielić z nami swoimi mądrościami w życiu codziennym. Prosimy Niebiosa, aby obdarzył nasze dzieci siłą i talentem do rozwoju. Wysyłamy życzenie do Niebiosa, aby obdarzył nasze dzieci rozumem i zdolnością odróżnienia dobra od zła, aby zawsze pamiętały o trudach ich urodzenia i wychowania. Aby w przyszłości odwdzięczały się nam za to tak jak my odwdzięczamy się swoim rodzicom. Wysyłamy życzenie do Niebiosa, aby nas wszystkich obdarzył pomyślnością, szczęściem oraz życiem w harmonii z otoczeniem, ze Światem ludzi, zwierząt i roślinności, z przyrodą, z naturą. Prosimy Niebiosa, aby pozwolił nam wszystkim tu, na Ziemi, móc dumnie powiedzieć:- Nie jesteśmy tu za karę!